PARAOLIMPIJSCY BOHATEROWIE

Tuż po przylocie na warszawskie Okęcie,prawie cała ekipa w komplecie.
Tuż po przylocie na warszawskie Okęcie,prawie cała ekipa w komplecie.
Wczoraj parę minut po godzinie 21 na warszawskim OKĘCIU wylądowali paraolimpijczycy. Przypomnę, że nasz kraj reprezentowało w sumie 101 sportowców, którzy zdobyli 36 medali w tym 14 złotych.Nasza ekipa uplasowała się AŻ na dziewiątej pozycji w klasyfikacji medalowej. TVP poświęciła: 0 minut na transmisję z Paraolimpiady. Dla porównania 750 godzin transmisji było zarezerwowanych dla „zwykłej” Olimpiady.

ONI, MY i ROBAL



Jest w nas Polakach bezlitosne,marszowe tępo postępujących kompleksów,
głupoty ignorancji i bezmyślności.Niby jesteśmy członkami UE,
a wciąż mam wrażenie, że to zwykły przypadek,
że trafiło się ślepej kurze ziarno.
Polska w wielu kwestiach przypomina mi śmietnisko instynktownych sił,
niby lśnią w słońcu odcieniami europejskiego majestatu,
a tak naprawdę ledwo w nim podrygują,jak pająki bez pajęczyn.
Nasze media,nasze rodzime media to wciąż ta sama machina,
która służy do ustalania: co jest ważne, co mniej ważne.
Na tych się skupimy,tych odrzucimy!
Tak było też w kwestii Paraolimpiady ( "za mało estetyczni” na transmisję)
Przyznajcie drodzy czytelnicy,że dopiero po kontrowersyjnym wystąpieniu pewnego nowo-prawicowego robala zwróciliście swój wzrok w tym kierunku.
Nazwisko tegoż robala nawet tu nie padnie.
Powinno być jak najszybciej wyeliminowane z życia publicznego.
Przekreślone i szybko zapomniane!
Istnieje bowiem coś takiego jak erudycja wiedzy.
Idąc dalej: erudycja rozumienia,czyli,to,co nazywa się po prostu kulturą.
Istnieje również erudycja wrażliwości,współodczuwania,czyli zwykła empatia.
Robale tego nie pojmują i nigdy nie pojmą,nie posiadają instynktu,ani rozumu.
Robale już w samym procesie formowania pozostają tylko pustą formułą zrobaczałego robala.
W wielu definicjach człowieka często spotykam się ze zwrotem:
„człowiek to zwierzę…” Rousseau powiedział: „Człowiek to chore zwierzę”
Kościół mówi „Człowiek to rozumne zwierzę”.
Wciąż jednak owe definicje nie satysfakcjonują mnie.
Wydają się puste,ułomne.Nie istnieje żadna solidna definicja człowieka.
Gdy wydaje mi się,że już ją znalazłem pojawia się taki właśnie nowo-prawicowy
robal i wszystko psuje.
Wartościuje,tworzy rozróżnienia pomiędzy człowiekiem wyższym
i niższym,gorszym i lepszym.Jakim prawem ?
Serce człowieka często przypomina dziurawe wiadro.
Cały niemal 20 wiek stał pod znakiem ludzi z sercami przypominającymi zgniłe, dziurawe wiadra.Robale jednak serca nie mają wcale,zamiast tego roi im się rojenie rozumu.Taki quasi- rozumek,któremu życzę spektaklu z pięknym paraliżem w tle.




BOHATEROWIE



Mając 7 lat trafiłem na wózek.Groziła mi utrata nogi.
Zamiast biegać za piłką jak wszyscy moi rówieśnicy,dźwigałem na sobie piętno „innego”,niepełnosprawnego,kaleki.
Pamiętam twarze kolegów,ich zacięte miny i karcące spojrzenia,
ich bezlitosne wyzwiska i okrutny śmiech.
Pamiętam jak trudna była dla mnie rehabilitacja.
Gdy w końcu,szczęśliwe powiedziano matce:„będzie chodzić”
Założono mi na nogi metalowe szyny.Były ciężkie i niewygodne.
Lewy but ważył o wiele więcej,niż prawy.
Szyna miażdżyła mi udo,była jak futurystyczne,splątane winorośla,
które zamiast zdobić,miały leczyć w nieunikniony,bolesny sposób.
Mimo wszystko nie zrezygnowałem z banalnych gestów życia dziecka,
gdy chciałem pobiegać,prosiłem mamę i luzowała mi śrubki na wysokości kolan.
Byłem prawdziwym,małym terminatorem.
W mgle intuicji wiedziałem,że dam radę,strumień zrozumienia
ba,nawet podziwu pojawił się u niektórych kolegów.
Ta sytuacja dodała mi siły,niewzruszoności i chęci przetrwania mimo wszystko.
Częściej niż moi rówieśnicy doświadczałem takiego rodzaju preneurozy:
Gdzie będę,gdy mnie nie będzie,co będzie,gdy mnie nie będzie?
Ta preneuroza pojawiała się gdy czułem się niewidzialny,gdy głupie
matki swym bachorom w parkach mówiły: „nie gap się”, ”nie patrz”.
Wtedy ja znikałem.
Żyłem jednak bardziej świadomie. Pełniej, intensywniej.



Podobnie sprawa się ma z ludźmi niepełnosprawnymi.
Są silniejsi niż nam się wydaje.
Ich chęć przetrwania jest rozparcelowana w całym ich jestestwie.
Ich niepełnosprawne ciała,to często prawdziwe imperia i fortece siły.
Nie odwracajmy od nich wzroku,niech idą przed nami,bo mają pierwszeństwo.
Osłaniajmy ich,gdy dzieje im się krzywda,podziwiajmy,gdy osiągają sukcesy.
Nasze ciała są takie same,to narzędzia do dawania i brania.
Jedne mają lepszy silnik,drugie gorszy,jedne więcej palą,inne,prawie wcale.
Żadne jednak nie będą trwać wiecznie,dlatego,póki istnieją,należy im się szacunek.
Bez względu na to,czy to mercedes,czy zwykły ztiuningowany polonez,
jego właściciel kocha go nad życie,
Nasi paraolimpijczycy to bezwątpienia najwspanialsze okazy Ferrari i Porshe.
Są szybcy, silni i bardzo skuteczni, co udowodnili jeszcze parę dni temu
w Londynie.Każdego lepkiego robala zmiotą z powierzchni ziemi na każdym
majestatycznym i eleganckim fragmencie swojego życia.
Tego jestem pewien.
Jeszcze raz gratuluję chłopakom i dziewczynom tego wspaniałego sukcesu.

Trwa ładowanie komentarzy...