O autorze
Przyjazny buddysta, wieczny optymista, posiadający niebywałą umiejętność zbywania uśmiechem przeciwności losu, bezkonfliktowo uzależniony od adrenaliny.

Od roku zrzeszony z jedną z największych agencji fotograficznych w Polsce.

Wyjątkowo aktywny typ, uwielbia sport – miłośnik extreme sports (instruktor snowboardu),rolek na poziomie zawodniczym, longboardu i jazdy pod prąd na rowerze po warszawskich uliczkach.

Najchętniej resetuje się w Himalajach konsekwentnie cierpiąc na chorobę wysokościową.
Zawsze za pan brat ze sztuką współczesną, dziwną muzyką i lokalnymi menelami z dzielnicy „M”.

Wieku nie podaje, bo ma więcej niż się wydaje.

10.04.2013 Innuendo (Insynuacja )

W niecierpliwym ...
W niecierpliwym ...
Obudziłem się dziś dość wcześnie i w chaotycznym zrywie pognałem do centrum Warszawy,następnie,wielkimi,nienaturalnymi krokami trafiłem pod Pałac Prezydencki.Zapowiedź dnia 10 tego dnia kwietnia,pod względem zdjęć, była raczej mało obiecująca.Słabe światło,blado-żółtawe odbierało ludziom ostatnie ułamki wdzięku.Niestety taki czas,zamiast kwitnącej wiosny, mamy żałośnie zaawanasowany listopad.



Czasem od fotografa oczekuje się,że będzie jak zapałka,która rozjaśni najmroczniejsze zakamarki duszy.Ja jednak do tych fotografów nie należę,gdy widzę mrok,będzie mrok,światło zaś zawsze się obroni,czy to zewnętrzne,czy wewnętrzne.
Nie umiem oszukiwać.





Chciałem się zgubić pośród tych wszystkich,tysięcy ludzi,błądzić w ich oczach,pogrążyć się w nich,poddać.
Chciałem być kimś kogo się nie widzi,ale niestety to wymaga czasu,a ja tego czasu nie miałem.



Widzialem smutek,ból i zniechęcenie,poczułem też samotność,lęk i starość.
Nawet w młodych ludziach,zamiast pulsującej młodości,zauważyłem jeziora szarej monotonii i zrezygnowania.



Oprócz tego było spokojnie,odrobina muzyki tchnęła w ludzi życia,na krótko,ale tchnęła,krótkie refleksy spontanicznej radości były jednak zbyt krótkie,by je utrwalić.
Przedstawiam króką fotorelację z mojej podróży po tym dziwnym,ale fascynującym dniu.















Dopóki słońce wisi na niebie, a pustynia ma piasek
Dopóki fale roztrzaskują się na morzu i spotykają z ziemią
Dopóki jest wiatr, i gwiazdy, i tęcza
Aż góry rozpadną się w równiny

Tak, będziemy próbować nadal
Iść tą cienką linią
Będziemy próbować nadal
Po prostu wyprzedzać nasz czas...

Fragment piosenki Queen pt "Innuendo"

Trwa ładowanie komentarzy...